Skarb Ithilien
W roku 2008 czekają nas dwa jubileuszowe wydarzenia. Pierwszym jest X już Tolk Folk. Pomimo sporych problemów ze znalezieniem nowego miejsca na pole namiotowe, organizatorzy już zapowiadają, że konwent będzie niezwykły. Niezwykłym będzie również drugie jubileuszowe wydarzenie, czyli V LARP organizowany przez nasz zespół, RotN. Gorąco zapraszamy do wzięcia w nim udziału i przedstawiamy Wam pierwsze informacje o planowanej grze.
Na szczęście przybył Lord Mardil. On z pewnością zrobi tu porządek.
Jeszcze do niedawna w ten sposób myślała większość mieszkańców wioski. Szybko okazało się jednak, że wspaniały władca nie bardzo przejmuje się mało wspaniałymi wieśniakami. Od początku zaszył się w swojej prowizorycznej twierdzy i jedynie od czasu do czasu przysyła gońców do sołtysa Moriela, albo do Greda, dotychczasowego przywódcy i obrońcy wioski.
Do tego ogłosił tę dziwną rzecz - że ma jakiś skarb i jest gotów go sprzedać, ale - jak się coraz głośniej mówi - nie chce za niego złota... Nie bardzo wiadomo o co chodzi, ale już sam fakt, ilu dziwnych ludzi zaczęło przybywać do wioski jest aż nadto niepokojący. A przecież to nie jedyne problemy trapiące tutejszych mieszkańców.
Od dłuższego czasu giną ludzie. Gdy Lord Mardil przybywał, naiwnie sądzono, że to właśnie przez to, że ktoś w stolicy zareagował na prośby i błagania mieszkańców. Okazało się jednak inaczej i ludzie wciąż giną. Czasami udaje się znaleźć zmasakrowane szczątki jakiegoś nieszczęśnika - niewiele da się rozpoznać. Krążą plotki o jakimś potworze, zwanym trolem... Najczęściej mówią o tym dzieci, ale nikomu nie jest do śmiechu. Zbyt dużo się ostatnio dzieje, aby wątpić w jakąkolwiek plotkę...
Zrozpaczeni mieszkańcy ubłagali Lorda, aby wysłał gwardzistów w celu zgładzenia potwora. Ci jednak niczego nie znaleźli, a dwa dni później znaleziono ciało starego Rona. Sołtys wyczerpał już wszelkie swoje możliwości, zaś będący w dość sędziwym wieku myśliwy Gred nie garnie sie do poszukiwania bestii. Kilka tygodni temu zaginął jego podopieczny - jego ciała nie odnaleziono, tak jak kilkunastu innych w ciągu ostatnich tygodni. Stało się jasne, że mieszkańcy sami się nie obronią.
Wioska powoli staje się coraz bardziej wyludniona. Puste chaty coraz częściej przypominają mieszkańcom, w jak beznadziejnej sytuacji się znaleźli.